To, co kocham... scrapbooking, haft krzyżykowy, podróże, fotografia, koty, czytanie książek...
czwartek, 09 czerwca 2011
Nostalgicznie...

 

Kolejne wspomnienie z września 2006 roku...

W niedzielę dziesiątego pojechaliśmy (ze szkolną koleżanką Martą) na dożynki do Jaszkowej Dolnej.

W programie m.in.: wieńce dożynkowe, konkursy, prezentacje artystyczne, mnóstwo stoisk, loteria fantowa, wystawa koni i małych zwierząt domowych, giełda staroci...

A poza tym? Zakupiony nowy koszyczek - torebka, szydełkowe i frywolitkowe śliczności i - jak zawsze - mnóstwo pozytywnych wrażeń :)


Image Hosted by ImageShack.us        Image Hosted by ImageShack.us

 

poniedziałek, 06 czerwca 2011
Nostalgicznie...

 

I POLSKO-CZESKI JARMARK ŚREDNIOWIECZNY

.... rozpoczął się w Bystrzycy Kłodzkiej na Małym Rynku, o godzinie 12.00

9 września 2006r.

Mogliśmy skosztować gotowanego nad ogniskiem gulaszu i podpłomyków pieczonych w specjalnym piecu.

Przez wiele godzin podziwialiśmy prezentacje bractw rycerskich (m.in. z Nysy i okolic Poznania). 

 

Image Hosted by ImageShack.us
 

Image Hosted by ImageShack.us
 

Image Hosted by ImageShack.us
 

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Największą frajdę sprawił mi występ Radamesa i możliwość "ubrania się" w prawdziwego węża! :) Był cudowny - delikatny i jedwabisty - po prostu wspaniały! :)

Marcin także został zmuszony do bliższej z nim znajomości :), a na dodatek do przystrojenie się w kolczugę - co też uczynił nader chętnie. 


(niestety, te zdjęcia są już gdzieś na płytach i nie mogę ich zaprezentować...) 

 

Echa komentarzy:

 Marta, Frascati - Proszę o kontakt na maila: ak.anek@wp.pl

Drugi.maurycjusz - Niestety, góry już nie dla mnie :( Nawet te ze schodami...

Kot jest obłędny! Ale mam świadomość, że na kolejne mnie po prostu nie stać.

Czy spotkamy się w sobotę w Rupieciarni?

Labores_pariunt_honores - Latająca czarna plama to nasza Martynka! Ale czasami uda się jej zrobić zdjęcie :P


sobota, 04 czerwca 2011
Nostalgicznie...

 

Kolejna porcja wspomnień:

W ostatni wakacyjny weekend - dokładnie 2 września 2006 roku, korzystając z pięknej słonecznej soboty, wybraliśmy się na wyprawę na Szczeliniec Wielki. To najwyższy - 919 metrów - szczyt Gór Stołowych.

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

 Image Hosted by ImageShack.us

Na jego szczycie znajduje się labirynt utworzony przez skały o zaskakujących kształtach. Po raz pierwszy dotarłam na szczyt Szczelińca mając 6 lub 7 lat. Byłam wtedy ogromnie rozczarowana, gdyż przed wspinaczką obiecano mi, że na samej górze zobaczę... zwierzątka. Dopiero kilka lat później doceniłam prawdziwą urodę "zwierzątek", które tam jednak były - ale w postaci sklanych rzeźb. Proces wietrzenia skał stał się bowiem przyczyną istnienia na Szczelińcu wspaniałych form, wśród których dostrzec można "Wielbłąda", "Kwokę", "Słonia" i wiele innych. W skalnym rezerwacie można także zejść do głębokiej szczeliny o nazwie Piekiełko, a potem podziwiać piękne widoki z tarasów nad przepaściami.

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

 Image Hosted by ImageShack.us

 Image Hosted by ImageShack.us

Przyznam się też, że jest to mój ulubiony szczyt, gdyż wchodzi się na niego po schodach :P Po około 665,jak podają źródła - sama nigdy ich nie liczyłam. Te kamienne schody są dziełem sołtysa Karłowa - Franza Pabela. Wykonane zostały pod koniec XVIII wieku. 

Nie lubię gór, byłam tylko na Ślęży - ze względu na celtyckiego misia :) oraz na Śnieżniku i Pradziadzie w Czechach - podczas wycieczek z dziemi. A ze względu na schody - na Szczelińcu aż 5 czy 6 razy :P Oprócz wspaniałych widoków nie obyło się bez spotkania z kotem - tym razem była to bardzo przyjazna kotka :)

Po trudach wspinaczki i nie mniej wyczerpującego schodzenia ze szczytu można u podnóża posilić się wspaniałym chlebem ze smalcem, boczkiem i kiszonym ogórkiem. Jedna pajda wystarcza za obfity obiad.

 

Image Hosted by ImageShack.us

***

A w niedzielę 3 września 2006 roku postanowiliśmy wybrać się na grzyby. Niestety, znacznie większe były nasze zbiory "duchowe" - w postaci wrażeń i  zdjęć,aniżeli "materialne". :) 

Tylko złość brała na widok ludzi wychodzących z lasu z pełnymi

 wiadrami i koszami... 

Nic to!  Jeszcze nadejdzie nasz dzień - i my bedziemy mieli pełne kosze :)


Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

czwartek, 02 czerwca 2011
Nostalgicznie...

 

Swoją przygodę z blogowaniem rozpoczęłam 13 sierpnia 2006 roku - wtedy jeszcze na bloogu wp. To miejsce już nie istnieje - na początku tego tygodnia cierpliwie skopiowałam wszystkie wpisy, a sam blog uleciał w przestrzeń...

Wtedy jeszcze mieszkaliśmy w centrum Kłodzka, razem z Myszym i Rodzynką, które nie miały możliwości wychodzenia z domu.


Image Hosted by ImageShack.us
 

Image Hosted by ImageShack.us
 

Jedną z wakacyjnych sobót tamtego roku poświęciliśmy na wyjazd do Lądka Zdroju - odbywają się tem raz w miesiącu Targi Staroci. Przy okazji odwiedziliśmy urokliwy cmentarz i spotkaliśmy się z prześlicznym kotem :) Tego samego dnia odwiedziliśmy też Bystrzycę Kłodzką i mieszczące się tam Muzeum Filumenistyczne.

W sierpniu mieliśmy także jedną z większych imprez w naszym mieście - Dni Twierdzy Klodzkiej. Rekonstrukcją bitwy byłam trochę rozczarowana - dużo dymu i mnóstwo ludzi, którzy wszystko zasłaniali :/

Kolejne wspomnienia już niebawem...


niedziela, 10 kwietnia 2011
Wspomnienie o Jacku Kaczmarskim...


Dziś kolejna rocznica śmierci Wielkiego Pieśniarza i Poety -

Jacka Kaczmarskiego

(22.03.1957 - 10.04.2004).


Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Źródła zdjęć:

http://news.o.pl/2009/01/10/krzyk-wedlug-jacka-kaczmarskiego/

http://naukowy.blog.polityka.pl/2007/04/10/epitafim-dla-jacka-kaczmarskiego/


Twórczością Jacka zainteresowałam się w LO, słuchałam wtedy jego piosenek z radia "Wolna Europa" - nagrywałam je na starym magnetofonie, części nie dało się nawet słuchać z powodu trzasków i zagłuszania. Miałam nawet okazję być na jednym koncercie Jacka w Kłodzku - na pianinie akompaniował mu wtedy Piotr Rubik (tak, ten sam :P - był wtedy bardzo młodziutki). Później mogłam już kupić utwory Jacka na kasetach...

Najbardziej podoba mi się w Jego twórczości głęboka metaforyka oraz niezwykła lapidarność przekazu ogromu treści - to fascynujące, w jak niewielu słowach potrafił zarysować sytuację, czasem treść książki, czy jakiegoś wydarzenia historycznego...

 

Polecam bogaty artykuł:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Kaczmarski

Szczególnie warto zwrócić uwagę na interpretację dzieł malarskich i literackich.


A do posłuchania - jeden ze starszych utworów, zawierający jednak piękne, ponadczasowe przemyślenia:


Źródło:

http://www.youtube.com/watch?v=cz2VnOOHcmY

 

czwartek, 24 marca 2011
Zaczęło się od snu...


Z niedzieli na poniedziałek miałam sen. Piękny, sentymentalny, ale jednocześnie trochę przerażający... Temat? Tak naprawdę nic nadzwyczajnego.

W Kłodzku przy ulicy Połabskiej przez wiele lat działało kino "Aurora".

"Zostało założone w 1945 roku po przejęciu Kłodzka przez polskie władze jako jedno z pierwszych tego typu placówek powstałych na Dolnym Śląsku po zakończeniu II wojny światowej. Początkowo nosiło ono nazwę kina Warszawa i podlegały mu wszystkie inne kina znajdujące się na terenie powiatu kłodzkiego aż do reformy administracyjnej z 1973 roku. Wtedy nadano mu nazwę Aurora. Znaczącym wydarzeniem było zamontowanie w 1965 roku ekranu panoramicznego, które miało miejsce po trwającym 4 lata remoncie kapitalnym obiektu podczas którego był on nieczynny. Oprócz projekcji filmowych odbywały się w nim spotkania z twórcami. Wraz z transformacją ustrojową na przełomie lat 1989/1990 dotacje na rzecz kina drastycznie spadły, tak samo jeśli idzie o liczbę sprzedaży biletów, co doprowadziło do jego zamknięcia w 1990 roku. Ponownie funkcjonowało ono jako kino prywatne na przełomie 19941995 roku, jednak szybko zakończyło swoją działalność. Obecnie w pomieszczeniach kina znajduje się sklep meblowy."

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kino_%22Aurora%22_w_K%C5%82odzku

Sklepu meblowego też już nie ma od jakiegoś czasu. Kiedy jednak istniał, chodziłam do niego czasem. Bynajmniej nie po meble. Chodziłam tam, aby pooddychać atmosferą PRAWDZIWEGO kina (w naszym mieście działało jeszcze drugie kino - "Dąbrówka", w budynku KOK-u, ale tam panowała bardziej atmosfera sali widowiskowej). "Aurora", nawet jako sklep meblowy, nadal przesiąknięta była zapachem kina, został tam nadal ekran... Chodząc po pochyłej podłodze, wspominałam stare seanse... To tam chodziliśmy zawsze ze szkołą - obejrzałam w tym kinie wszystkie części "Pana Kleksa", "W pustyni i w puszczy"... Z koleżanką odwiedzałam to kino na zakończenie wakacji - wtedy oglądałam "Indiana Jones i Świątynia Przeznaczenia", "Krokodyl Dundee", "Przeminęło z wiatrem"...

A co z tytułowym snem?

Byłam w tym kinie. Wchodziłam tak jak zawsze przez szklane drzwi, mijałam kasę z biletami, póxniej korytarzem i schodami w dół... Drzwi do sali otwierały się, jak magiczne wrota. We śnie czułam nawet ten specyficzny zapach... Czerwone fotele lekko pokryte kurzem... wnętrze było dziwne - raz widziałam od strony ekranu rzędy widzów oglądającyhc jakiś film, a raz stałam między rzędami krzeseł - na podłodze było błoto, jak kiedyś po powodzi... ktoś zbierał to błoto, wynosił... ekranu nie było, za nim jakieś dziwne piece, w których błyskały płomienie... trochę grozy...

Dziwny sen - pełen nostalgii, tęsknoty za czymś, czego już nigdy nie zobaczę, nie poczuję, nie przeżyję...

Gdy rano jechałam do pracy, pod budynkiem kina stała ciężarówka. Drzwi były otwarte, z wnętrza wywożono jakiś gruz, śmieci...


Nie wiem, co tam teraz będzie. Pozostała tęsknota za czymś, co już nie wróci. Ale nadal czuję ten zapach...


"To, co widzisz, co się zda, jak sen we śnie jeno trwa" /E.A.Poe/

A za puentę niech wystarczy kabaretowa piosenka:

z wnętrza wywożono jakiś gruz, śmieci...
Nie wiem, co tam teraz będzie. Pozostała tęsknota za czymś, co już nie wróci. Ale nadal czuję ten zapach...
"To, co widzisz, co się zda, jak sen we śnie jeno trwa" /E.A.Poe/
A za puentę niech wystarczy kabaretowa piosenka:


poniedziałek, 10 maja 2010
Guziczkowo...


Zainspirowana tym wpisem:

http://pieguchowo.blox.pl/2010/01/Guzik.html

postanowiłam i ja ujawnić swoją guzikową pasję :)


Guziki były jedną z moich najulubieńszych zabawek dzieciństwa. Spędzałam przy nich od najmłodszych lat długie godziny i - co najważniejsze - nigdy nie zdarzyło mi się żadnego połknąć, ani niebezpiecznie umieścić w jakimś otworze ciała, co czasem zdarzało się dzieciom zaprzyjaźnionym :P

Zbiór guzików należał do mojej Babci i przechowywany był w starym, poniemieckim kredensie...

... takim, jak ten :)


Image Hosted by ImageShack.us

... w równie starej granatowej puszce z żaglowcem na wieczku.

Guziki były przeze mnie przekładane, przesypywane, pełniły rolę fotelików, ludzików... zapewniały zabawę na wiele godzin. Później puszka odeszła w zapomnienie... W ostatnich latach nabyłam sporo guziczków potrzebnych do biscornu - nowych, ładnych... o puszce sprzed lat przypomniałam sobie, czytając wpis Pieguchy. Należało teraz ją odnaleźć. Niestety, kredens zniknął z kuchni wiele lat temu, a potem - przy sprzątaniu po śmierci Babci, zniknęła także i puszka... Wykorzystałam jednak pewien zimowy dzień - gdy Marcin i Mama zajęci byli naprawianiem dachówek zniszczonych przez lód - aby poszperać w komórce z rupieciami... Poszukiwania okazały się być bardzo twórcze - do domu wrócił między innymi piękny świecznik z metaloplastyki, który już pokazywałam na blogu, ale puszki nadal nie było. Straciłam juz nadzieję na odnalezienie jej... Jednak kilka tygodni później puszkę - całkiem niespodziewanie - odnalazła Mama! Okazało się, że puszka nigdy nie opuściła domu - była wciśnięta w kąt kuchennej szafki - już tej nowej :)

Dziś prezentuję zatem najstarsze guziki w mojej kolekcji. Na zbliżeniach można zobaczyć te, które darzę największym sentymentem, którymi bawiłam się najchętniej, te, które zostały odprute z Dziadkowego kolejarskiego munduru... Masa wspomnień...

Wśród guzików, przechowawana również tej puszce, stara broszka z Zakopanego....

Zapraszam w podróż w przeszłość!


Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

sobota, 15 sierpnia 2009
W Chełmsku Śląskim przed rokiem...


Nie mam czasu na krzyżyki, ponieważ mnóstwo spędzam go z gościem, który przybył do Kłodzka z dalekiego Krakowa, a poniekąd nawet z jeszcze dalszej Ameryki :)

Mówię tu o Gosi, która poznałam dzięki swemu blogowaniu już parę lat temu. Gosia w zeszłym roku wróciła do Polski i już po raz drugi odwiedza Ziemię Kłodzką, z którą była związana w dzieciństwie.

W ubiegłym roku spotkałyśmy się po raz pierwszy - wtedy wybrałyśmy się na Jarmark Tkaczy do Chełmska Śląskiego - impreza była wspaniała, a my mogłyśmy rozmawić ze sobą tak, jakbyśmy znały się od lat... Gosia znowu zawitała na Ziemię Kłodzką - spędzamy wspólnie dużo czasu, akurat są Dni Twierdzy, więc ciekawych imprez nie brakuje. Napiszę o nich w stosownym czasie, teraz zaprezentuję kilka zdjęć z ubiegłego roku.

Jarmark Tkaczy w Chełmsku Śląskim 2008 - na zdjęciach Gosia z córeczką Dakotą oraz ja z Marcinem :)


Image Hosted by ImageShack.us
By anek73 at 2009-08-14


Image Hosted by ImageShack.us
By anek73, shot with FinePix S9500 at 2009-08-14


Image Hosted by ImageShack.us
By anek73 at 2009-08-14


Image Hosted by ImageShack.us
By anek73, shot with FinePix S9500 at 2009-08-14


Image Hosted by ImageShack.us
By anek73 at 2009-08-14


Image Hosted by ImageShack.us
By Anek73 at 2009-08-14

Image Hosted by ImageShack.us
By Anek73 at 2009-08-14


Image Hosted by ImageShack.us
By anek73, shot with DSC-S600 at 2009-08-14


Echa komentarzy:

rosse5 - Dziękuję za propozycję tematu na ATC - "Motywy orientalne" - może ktoś skorzysta? Słoneczniki są naprawdę spore, ale warto nad nimi pracować, gdyż są piekne :)

Dorota - Dziekuję :) To zabójcze tempo zaraz się zmiejszy - czas wracać do pracy...

madziorek-myslipisane - Ta kanwa to raczej będzie dostępna w sklepie internetowym, a nie w normalnej pasmanterii.

ann_margaret - Dziękuję :)

lilkakg - Ja też chcę je skończyć jak najszybciej, ale inne rozpoczęte hafty bardzo kuszą... ;)


sobota, 06 czerwca 2009
Nostalgiczny wieczór...


Wspomnienie sprzed lat:


sobota, 01 listopada 2008
Tak, jak rok temu... i zawsze...

 

Host unlimited photos at slide.com for FREE!

 

PODRÓŻE BLISKIE I DALEKIE (11)

Host unlimited photos at slide.com for FREE!

„Pod wieńcem i zniczem usypiają zmarli
Zapomniawszy już o tym, co życiu wydarli,
Poeci o jesieni powielają sztampy,
Więc dlaczego przed strachem – zapalamy lampy?”

 

… tak śpiewał Jacek Kaczmarski. I jego nie ma już wśród nas. I on zasnął snem wiecznym. Teraz tylko znicze zapłoną na grobie tego wielkiego poety i pieśniarza…

 

Host unlimited photos at slide.com for FREE!

 
Początek listopada sprzyja zadumie. To właśnie w tych dniach odwiedzamy groby naszych bliskich i zastanawiamy się nad kresem naszych dni i tym, co nadejdzie później... Chcemy wierzyć, że to nasze ziemskie życie ma jakiś cel. W natłoku codziennych spraw, w pogoni za pieniędzmi, zapominamy czasem o tym, że odejdziemy z tego świata bez bogactwa. Pragniemy przetrwać w pamięci naszych potomnych, tak jak ci, którzy byli tu przed nami. I niewiele poza tą pamięcią po nas zostanie…

 

Host unlimited photos at slide.com for FREE!

 
Lubię spacery po cmentarzach. Lubię ich atmosferę... Staram się je odwiedzać w każdym miejscu, w jakim jestem. Jednym z piękniejszych jest – położony na wzgórzu – cmentarz w Żerkowie, niedaleko Poznania. Warte odwiedzenia są także te w naszym najbliższym sąsiedztwie – w Lądku Zdroju czy Ołdrzychowicach Kłodzkich. Właśnie na tamtejszym starym cmentarzu uwagę przykuwa jedna z figur nagrobnych. Jest to – będący dziś wielką rzadkością – terakotowy posąg płaczącego aniołka na tle tzw. drzewa życia… Z dzieciństwa jak przez mgłę pamiętam cmentarz na Oksywiu – na stromej skarpie, tuż nad brzegiem morza...

 

Host unlimited photos at slide.com for FREE!

 

Podczas listopadowych wędrówek po naszych nekropoliach zatrzymajmy się przez chwilę także przy opuszczonych grobach. Tam spoczywają ci, o których nikt już nie pamięta, ale przecież i oni byli kiedyś pomiędzy nami, i oni zmagali się z ziemskim życiem. Wspomnijmy przez chwilę tych ludzi. Nasza wędrówka też kiedyś dobiegnie kresu – czy pozostaniemy w czyjejś pamięci?

 

Host unlimited photos at slide.com for FREE!

 

Host unlimited photos at slide.com for FREE!

 

Host unlimited photos at slide.com for FREE!

 

| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze
Zakładki:
A tu - sklepy, w których robię zakupy :)
Autorstwa mojego...
FASCYNACJE
FORA :)
Fotograficznie :)
Hafciarsko... i nie tylko :)
Humor :) :) :)
INSPIRACJE
INSTRUKCJE
Kocie strony :)
Książkowo...
Warto zajrzeć :)
Zaprzyjaźnione :)
Zawodowo...









My Stick Family from WiddlyTinks.com










Anna Kurtasz | Utwórz swoją wizytówkę



Visit Scrapujące Polki







Dawne Kłodzko. Miasto, jakiego nie znasz...

SATW



ZABAWY BLOGOWE

























PRACE W TOKU












KOCHAM...